... jestem w trakcie czytania biografii kolejnego zespołu - tym razem na wokandę trafiła Metallica.
Muszę zaznaczyć, że jest to mój kolejny ulubiony zespół - o innym ulubionym - Megadeth, pisałam w innym poście. Cenię sobie ten zespół, pomimo sławnego powiedzenia, że "Metallica skończyła się na Kill'em All" ;). Przyznam, że po biografii - choć w zasadzie powinnam powiedzieć - autobiografii Dave Mustaine'a, bo książka jest napisana w stylu "Ja, Dave..." - byłam bardzo ciekawa jak będzie się o nim wypowiadał były zespół. To nie jest tylko jeden z powodów czytania książki o Metallice "Enter Night". Innym jest taki, że interesuje mnie postać wokalisty i gitarzysty zespołu - James'a Hetfield'a.
Wiele o jego przeszłości gdzieś tam słychać w plotkach, ale nie ma to jak jego własne słowa o trudnym dzieciństwie i przeżyciach. Podobnie jak w życiu Dave'a - Jamesa i jego rodzeństwo opuścił ojciec - ot tak, wyszedł z domu i pojechał sobie. Nie dość, że chłopak był dosyć nieśmiały i zamknięty w sobie, to jeszcze taki cios. Rodzice Jamesa, a przez to i on, należeli do pewnego - nazwijmy to "stowarzyszenia religijnego", które z religią i prawdziwą wiarą nie miało nic wspólnego. "Stowarzyszenie" miało ogromny wpływ na życie całych rodzin, które do niego należały i gdzie ogromną siłą perswazji i manipulacji wmawiano ludziom, że leki nie leczą, nie pozwalano korzystać z pomocy żadnego medyka, dzieciom nie można było uczyć się o własnym ciele - lekcje biologii w szkole odpadają, żadnych zaświadczeń na lekcję wf-u o dobrym stanie zdrowia. Gdy matka Jamesa umarła w strasznym bólu z powodu choroby nowotworowej - rodzina nie miała prawa jej nawet pochować "no bo pozostało ciało i już". Jamesem i jego siostrą zaopiekowała się dalsza rodzina. Ojciec nie wrócił i nie wiadomo dlaczego odszedł. Matka Jamesa na początku mówiła swym dzieciom, że na pewno wróci, tylko pojechał na delegację - ale mijały miesiące i nic, więc trzeba było powiedzieć dzieciom prawdę.
James jako jeden z niewielu chłopaków w szkole chodził na lekcje muzyki (skoro wf odpada, a muzyka jest interesująca) i tak zainteresowania wzrastały. Gitara, życie, szkoła mieszały się coraz częściej z przewagą gitary, aż w końcu James założył swój pierwszy zespół Obsession. Jak to bywa z garażowymi zespołami, zaczyna się od coverów, ale James chciał mieć swoje utwory, na co nie miał poparcia w zespole. James we wczesnej swej działalności muzycznej był postrzegany jako cichy, małomówny gość z piszczącym wokalem - i taki był, tak też mówi o sobie. Natomiast o rodzinie wiele więcej nie wspomina. Któregoś dnia odpowiedział na ogłoszenie Larsa - dzisiejszego perkusisty Metalliki, że ten szuka gitarzysty. Lars pochodził z bogatej rodziny, jako jeden z niewielu miał też ogromną wiedzę o NWOBHM - takim zjawisku, które określało rozwój metalowej muzyki w latach 80'tych. Ich pierwsze spotkanie nie wypadło dobrze - James umiał kilka kawałków na gitarze, a Lars na perkusji - powiedzmy, że nie wiele ;) - "tak grał, że spadały mu talerze" i po dłuższym obcowaniu z rozpieszczoną przez bogatych rodziców naturą Larsa James wyszedł wkurzony, że spotkał się z kolesiem z dziwnym akcentem, który myśli, że wszystko może.
Na początku tekstu wspomniałam o osobie Dave'a Mustaine'a, który trafił do Metalliki, jak już Lars i James byli dogadani i wymyślali nazwę dla zespołu. Dave zaskoczył ich na przesłuchaniu swym talentem muzycznym, szybkością gry na gitarze no i gadulstwem :). Jego cenna wiedza i umiejętności przyczyniły się do tego, że powstała EP'ka, z której panowie z Metalliki grali utwory na swych pierwszych koncertach, między innymi utwór "The Mechanix", który dziś lider Megadeth wplątuje między inne utwory na koncertach. Te utwory są również na pierwszej studyjnej płycie Metalliki "Kill'em All", jako ich współautor jest też tam wymieniany Dave Mustaine. Czytając książkę o Megadeth, przyznam, że da się wyczuć pretensje Dave'a, że został wyrzucony z Metalliki. Nie wyjaśnili mu Panowie z tego zespołu do końca dlaczego tak zdecydowali. Powód był taki, że się go bali - każdy wiedział, że Dave na kacu potrafi "przywalić z piąchy" jak się go budzi. Losowali więc zapałkę, kto mu to powie - najkrótszą wylosował Lars. Nic mu się nie stało, ale łatwo też nie było.
Otóż, alkohol, narkotyki i burzliwy charakter Dave'a to jedno - nie tylko Dave pił i ćpał. Ludzie z branży wspominają Dave'a jako ciepłego człowieka i duszę towarzystwa - ale wtedy, gdy był trzeźwy, bywali też gorsi. Po alkoholu totalny kłębek agresji i chamstwa. James się go bał momentami, widział w nim samo zło. Jednak nie tylko to było przyczyną rezygnacji z Dave'a. Było coś jeszcze, o czym Metallica nie mówiła szumnie i co skrywała przez lata. James uczył się śpiewać i grać jednocześnie. Na pierwszych koncertach Metalliki był drętwy, nie miał kontaktu z publicznością. Za to Dave - totalne przeciwieństwo - ratował tyłki zespołowi - gadał, bawił się i to się ludziom podobało. Lars i James jako założyciele Metalliki, a głównie Lars, w pewnym momencie odebrali to jako zagrożenie dla takiego zagadnienia jak "kto tu w końcu rządzi do cholery?". I teraz już wszystko wiadomo ... chodziło o bycie liderem. Lars miał pomysły co do działalności zespołu, uważa, że może wszystko i wszędzie i z każdym się dogada i faktycznie tak go też oceniają ludzie. Dzisiejszy James to zupełne przeciwieństwo początkującego Jamesa. Na koncertach jest zajebisty, ma kontakt z publicznością - jeśli chodzi o selektywność dźwięku zespołu - klasa - serio serio. Fakt, że wynika to z nagłośnienia itp, ale uwierzcie byłam na dwóch koncertach Metalliki i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Było to dla mnie MEGA przeżycie :).
Moje wnioski i tak zmierzają do tego, że różne postawy ludzi to jedno, drugie to to, że można ich podziwiać za to co robią i jak się rozwijają. Natomiast mój gust muzyczny z biegiem lat nie ulega zmianie i nie mam zamiaru tego zmieniać. Dobrze mi z tym :).
Uff, chyba się rozpisałam. Idę czytać dalej ... :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.