22 lipca 2011

Z miłości do rockowej Muzyki

Czasem rozmyślam sobie o dźwiękach muzyki rockowej – próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie „co Artysta miał na myśli?”. W niektórych przypadkach wygląda to tak, że nie znajduję odpowiedzi, bo nie rozumiem o czym śpiewa artysta. Nie chodzi tu o zrozumienie języka obcego, w którym jest napisany tekst, tylko o to, czy dźwięki zagrane na wspaniałych gitarach elektrycznych bądź akustycznych wbijają mi się w mózg. Jeśli tak, to znaczy, że muzyka jest dobra, a nutki są ułożone z miłości do fachu – czyli grania rockowej muzyki.
Jeśli mam takie odczucie, że to jest to - dopiero wtedy mogę zacząć rozgryzać tekst. Często Ci artyści piszą o swoich uczuciach. Ludzie przywykli do opinii, że muzyka metalowa, to tylko przesyła złe moce. No owszem są i tacy, co takie teksty piszą, ale nie wszyscy i nie warto uogólniać. Podam przykład: Slayer – „Mandatory Suicide” – tekst o wojnie, jak i większość ich piosenek, Metallica – „The God That Failed” – otóż okazało się, że tekst jest napisany dla J. Hetfielda matki, która ciężko chorowała i nie chciała się leczyć, bo bardzo wierzyła. Nie myślcie sobie, że wiara jest zła, jest bardzo dobra – ale wszystko musi być w granicach zdrowego rozsądku. Myślę, że to wynik tęsknoty do Niej, zastanawiania się, czy terapia lekowa byłaby na tyle skuteczna, że mogłaby żyć parę lat dłużej.


Miłość do rodzaju muzyki, o której piszę, w moim przypadku jest wynikiem tego, że wolę słuchać gościa, który i owszem czasem wygląda jak zwierzak z gitarą, ale napracował się nad każdą nutką, żeby pasowała do całości i nie ułożył tekstów o „majteczkach w kropeczki i różowe serduszka”. „Zwierzak” wydał płytę, która nie jest nagrana przez zespół, który jest wynikiem badań marketingowych i kończy się na jednej udawanej solówce, trzech samplach i dwóch coverach na lato i zwija manatki z kasą, tylko jest niesamowitym wydarzeniem dla ducha. Mam na myśli takie zespoły, które pomimo lat grania wydają płytę pachnącą świeżością, a artysta zachowuje styl. Lubię, kiedy rozumiem słowa, nie lubię jak ktoś się wydziera lub bez sensu piszczy i powtarza jedną linijkę tekstu (też mi song).
Dużo zespołów zostało zniszczonych przez narkotyki i alkohol, ale niektórzy  nie dali się zmanewrować do końca. I dla nich Brawo!.

Można powiedzieć, że w jednym i w drugim przypadku biznes się kręci, a dla niektórych nie ma to znaczenia. No może i tak, ale czy to nie jest trochę płytkie myślenie i błędne podejście? Podoba mi się postawa pewnego zespołu metalowego, który na prośbę komercji po przesłuchaniu materiału „no to Panowie nagrajcie teraz jakiś hicior, żebyśmy mogli wypromować płytę”, odpowiedział: „Przecież nagraliśmy 11 kawałków – wybierzcie sobie” :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.